Od tragicznej śmierci 74 osób należących do Zakonu Świątyni Słońca mija już trzydzieści lat. Wiele pytań wciąż zostaje bez odpowiedzi. Nie wiadomo, ile ofiar tak naprawdę popełniło samobójstwo i czy działały z pełną świadomością, a ile z nich zginęło z cudzej ręki. Nadal brak wyjaśnienia, dlaczego ludzie tak chętnie wstąpili do sekty i podporządkowali się guru, wierząc w bliski koniec świata i nowe życie na innej planecie.Koniec lat 90. Zakon Świątyni Słońca nadal działa, zyskując kolejnych wyznawców, także poza Europą. Nowi członkowie dołączają w Kanadzie i na Martynice. W 1997 roku w Saint-Casimir w Quebecu pięć osób popełnia zbiorowe samobójstwo.