Portrety młodych mężczyzn z miasteczek i wsi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej. Szukają partnerek na całe życie, ale ich szkolne koleżanki wyjechały do miast i nie zmierzają już wrócić. Oni sami pracują dorywczo na czarno, w miejscu zamieszkania. W soboty i niedziele spotykają się przed sklepami na wsiach, krążą po rynkach lub stoją na dworcach autobusowych. Boją się ludzkich kpin. Nie wierzą, by oni, ubrani w bazarowe ciuchy, jeżdżący zdezelowanymi autami, mogli czymś zaimponować dziewczynom. Część z nich w akcie desperacji zgłasza się do biur matrymonialnych.W domu Grzesia trwa święto. Jaruś nawiązał kontakty z pulchną blondyną z wybrzeża. Wirtualna znajomość Bogdana zakończyła się nie na randce, ale na komisariacie. Romek Amerikan zostawił nadużywającą żonę i znalazł dla siebie małą chałupkę. Przez wiele lat kobiety przynosiły Jackowi tylko kolejne rozczarowania.