Codziennie w Ziemię uderza około 3,5 miliona piorunów. Osiągają one nawet 700 km długości i temperaturę do 35 000°C. Człowiek dostrzega tylko fragment tego zjawiska, dlatego cenne są ujęcia z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, na których błyski przybierają kolory jaskrawej czerwieni i błękitu. Amerykańskim łowcom burz po raz pierwszy udało się też zarejestrować z Ziemi tzw. przejściowe zjawiska świetlne (LTE), trwające ułamek sekundy i sięgające światłem aż do stratosfery. Choć pioruny niszczą, ich energia może działać konstruktywnie: wspierać wzrost roślin, a według hipotez nawet sprzyjać powstaniu życia. Cennym źródłem informacji na ten temat są fulguryty, które tworzą się, gdy wyładowanie topi grunt i zostawia nową strukturę. Istnieją również teorie, że pioruny mogły odegrać rolę w powstawaniu planet.