Gdyby nie wydarzenia wojenne i okupacja, najprawdopodobniej nigdy by się nie spotkały. Jednak to właśnie "czarne sezony" przyczyniły się do tego, że nawiązały wieź, która choć nie była dla nich najważniejsza osobiście, okazała się niezwykle istotna dla więźniów osadzonych na Majdanku. Udzielały im wsparcia materialnego i psychicznego, dawały nadzieję na przetrwanie, pośredniczyły w kontaktach z rodzinami, pisały i odbierały listy oraz odpowiadały na grypsy z obozu. "To jak powiew zapachu od swoich najbliższych, to daje nowy zryw i chęć życia, która coraz to słabsza" - wyznał w grypsie dr Roman Pawłowski, lekarz przewieziony na Majdanek z Dachau w grudniu 1941 roku.