Przed laty pan Teofil postanowił sprawić synowi niespodziankę, korzystając z zasobów fabryki mebli w Krobi. Z kawałków drewna wyrzeźbił długiego jamnika z klapniętymi uszami i ogonkiem, który poruszał się, gdy ciągnęło go na sznurku, pełniącym rolę smyczy. Minęło sto lat, a dawna fabryka wciąż stoi. Dziś mieści się tam muzeum, lecz drewniane jamniki nadal powstają w jego murach według tradycyjnej receptury.